Bajki dla Hani
Są bajki, które powstają z wyobraźni. I są takie, które rodzą się z miłości.
Ten cykl piszę z potrzeby serca — z pragnienia, by opowiedzieć dziecku o świecie, który mimo wszystkiego pozostaje dobry. O świecie, w którym więzi nie znikają, miłość nie gaśnie, a pamięć nie boli, lecz prowadzi.
Piszę je z myślą o Hani, która w wieku siedmiu lat straciła Mamę. Ale to nie są bajki o stracie. To są bajki o obecności.
Wierzę, że odnajdą się w nich także dorośli — bo każdy z nas nosi w sobie małe serce, które czasem potrzebuje ukojenia.
Dziś przedstawiam jedną z bajek.
Jeśli czytasz ją z dzieckiem — czytaj powoli. Jeśli czytasz sam lub sama — pozwól sobie poczuć.
Bo to są historie, które nie uczą. One przypominają.
Dedykacja
Haniu, Kochana Wnuczko,
w Twoim sercu mieszkają korzenie i skrzydła. Jedne trzymają Cię mocno, drugie pozwalają lecieć. Nie bój się ani jednych, ani drugich.
Babcia
Bajka 1
Hania i Drzewo, które pamiętało…
Na skraju łąki, tam gdzie trawa była najbardziej zielona, rosło stare drzewo.
Nie było najwyższe ani najszersze. Ale było bardzo mądre.
Hania lubiła do niego przychodzić. Siadała pod jego gałęziami i opierała plecy o szorstki pień.
Drzewo zawsze było ciepłe. Nawet wtedy, gdy świat wydawał się chłodniejszy.
— Dzień dobry — powiedziała Hania pewnego dnia.
— Znam to imię — odpowiedziało drzewo.
Hania podniosła głowę.
— Skąd mnie znasz?
— Drzewa znają tych, którzy przychodzą z sercem — powiedziało. A Ty przyszłaś wiele razy.
Hania uśmiechnęła się lekko.
— Czy Ty wszystko pamiętasz?
Drzewo zaszumiało liśćmi.
— Pamiętam śmiech, kroki, ciepłe dłonie i ciche słowa. Pamiętam tych, którzy kochali. I tych, którzy byli kochani.
— A jeśli kogoś nie ma obok? — zapytała Hania bardzo cicho.
— To znaczy, że jest w korzeniach — odpowiedziało drzewo.
— Co robią korzenie?
— Trzymają. Karmią. Pamiętają.
— Dzięki nim mogę rosnąć wysoko i sięgać nieba.
Hania dotknęła ziemi.
— Czy ja też mam korzenie?
— Masz najpiękniejsze — powiedziało drzewo. Są z miłości.
— Czasem czuję się mała — powiedziała Hania.
— Każde drzewo było kiedyś nasionkiem — odpowiedziało drzewo. Siła nie zawsze krzyczy. Czasem po prostu rośnie.
— A jeśli zawieje silny wiatr?
— Wtedy pochyl się, ale nie łam — zaszumiało drzewo.
Hania poczuła, że jej serce bije spokojniej.
— Czy mogę przychodzić tu zawsze?
— Zawsze — odpowiedziało drzewo. — Ale pamiętaj…
— Co?
— Jedno drzewo nosisz w sobie.
Hania zamknęła oczy.
I wiedziała.
Wracała do domu spokojna.
Bo wiedziała, że ma korzenie, które ją trzymają i serce, które pozwoli jej rosnąć wysoko.
A drzewo… zawsze czekało.
Ilustracje Hani: Monika Furiš
