Jesteś

Są dni, które nie chcą wspomnień ani słów pocieszenia.
Chcą tylko obecności.

28 stycznia

Aniu,
dzisiaj nie wołam.
Dzisiaj słucham.

Jesteś w tym, co nie spieszy się 
już do odpowiedzi.
W świetle, które nie razi, tylko ogrzewa.
W ciszy, która zna moje imię.

Rok temu uczyłam się oddychać 
bez Ciebie.
Dziś wiem, że oddycham z Tobą –
inaczej, głębiej, na innym brzegu istnienia.

Jesteś jak słońce zimą.
Nie krzyczy, że jest.
Po prostu jest – i wystarcza.

Widzę Cię nie oczami,
ale miejscem pod sercem,
gdzie nic się nie kończy.

Motyle wciąż wiedzą, dokąd lecieć.
Światło zna drogę.
A miłość…
miłość nie zna dat.

28 stycznia.
Nie dzień odejścia.
Dzień przejścia.

Jesteś.
Wszystko się zmieniło –
a Ty zostałaś.

I choć nie ma Cię już w dotyku,
jesteś we wszystkim, co oddycha miłością —
w świetle poranka,
w sercu Hani
i w każdym moim kroku ku Tobie.

Nie szukam dziś odpowiedzi.
Zostaję w tym, co jest.
W obecności, która nie mija.
W miłości, która nauczyła mnie,
że nic naprawdę ważnego nie odchodzi.