Pod piramidami

 W dzień i w nocy pod piramidami. Wow, to niezwykle emocjonujące spełniać dziecięce pragnienia  Ale nawet w najśmielszych marzeniach nie było tego…  

Moja przygoda z Egiptem, fascynującą, niezwykle bogatą historią faraonów i piramid rozpoczęła się po lekturze książki Bolesława Prusa „Faraon”. Czułam niezwykłą magię tamtego czasu i rejonu świata. Kraj wywodzący się z potężnej cywilizacji, latami wabił, wołał, przyciągał do siebie. Tak się jednak składało, że pomimo moich licznych podróży, Egipt pozostał w sferze emocji i wyobraźni.

„Alchemik” Paulo Coelho znowu zaprowadził mnie pod piramidy. W alegorycznej opowieści, po długiej wędrówce andaluzyjski pasterz, właśnie tam dociera do samego siebie oraz prawdy o poszukiwanym skarbie.

Czym są dla mnie dzisiaj symboliczne już piramidy i tamta czerwona ziemia? Moi przyjaciele i znajomi wiedzą, jak niewyobrażalnie trudne były dla mnie ostatnie lata. Powiem dzisiaj, że to czas, który mógłby stać się nierzeczywisty, chciałabym obudzić się z niego i powiedzieć - fatamorgana. Był to czas w którym pozamykałam różne drzwi i zakamarki duszy, przestałam wierzyć, marzyć, podążać z zaufaniem.

Egipt położony jest w północno-wschodniej Afryce oraz na półwyspie Synaj już w Azji. Podczas drugiej, niezapomnianej pielgrzymki w 2019 roku, do Izraela i Palestyny, odwiedziliśmy też Jordanię, w tym miasto Akaba, skąd widać 2 kontynenty i 4 kraje. Dostrzegłam wtedy skrawek ziemi egipskiej i zaplanowaliśmy tam wschód słońca na Górze Mojżesza, św. Katarzynę 2642 m.n.p.m.

Styczeń 2022, lecę z 6 osobową ekipą do Egiptu. Zachwyt, bo ciepła zimowa alternatywa, bo w drodze mi zawsze najlepiej.  Nie było jednak wschodu słońca na sławnej górze, ale był Szarm el-Szejk, Dahab, Kolorowy Kanion na półwyspie Synaj. I był Kair, 25-milionowa stolica, największe miasto Bliskiego Wschodu. Zwiedzanie tego kolosa rozpoczęło się od Muzeum Egipskiego z licznymi posągami, rzeźbami, mumiami, sarkofagami, papirusami, biżuterią, całym bogactwem artefaktów odkrytych w grobowcu Tutenchamona. Pobyt w tym niezwykłym miejscu jest ogromnym przeżyciem. Także późniejszy rejs po Nilu i spojrzenie na miasto z perspektywy starożytnych, dla których rzeka była szlakiem komunikacyjnym.

Drugi dzień w Kairze to Suk Chan al-Chalili – główny bazar starej części miasta, karawanseraj dla podróżnych, współcześnie dzielnica handlowa, pełna sklepów, kolorowych straganów, dużo pięknych lampek, przypraw, herbat, owoców, wszelkich różności i złota. Bajkowe uliczki ze znikomą ilością obcokrajowców. Tuż obok monumentalny meczet Azhar, jednocześnie uczelnia teologiczna i obecnie państwowy uniwersytet. A po drodze zgroza, w tle Miasto Umarłych, dzielnica biedy na terenie dawnego cmentarza, gdzie mieszka ponad 2 mln ludzi. Byliśmy także w dzielnicy koptyjskiej z Kościołem Zawieszonym z III w. i legendą ucieczki świętej rodziny.

Tyle zmian w odniesieniu do czasów Ramzesa, nie sposób objąć wrażeń. Roślinność? W porównaniu z inną śródziemnomorską uboga. Lotos i papirus nie występują już powszechnie. Bawełna, współczesny egipski produkt naprawdę świetnej jakości. Kuszące nurkowanie w Morzu Czerwonym ze swym bogactwem podwodnych krajobrazów i raf koralowych. I bezpieczeństwo, zdumiewająco duża ilość patroli policji na ulicach, przed hotelami, podczas przemieszczania się busami w inne miejsca. Taka niesamowita dbałość państwa o bezpieczeństwo i szacunek do każdego turysty. A hotele? Niektóre wręcz w ruinie dla wielu po ostatnich 2 latach pandemii skończyły się czasy świetności. Wspomnę tu jeszcze o super restauracjach ze świeżymi, smakowicie podawanymi rybami, owocami morza, sałatkami, sokami, wszystko przepyszne. I mieszkańcy Egiptu niezwykle mili, uprzejmi, sympatyczni.

No, ale co z piramidami? Nie, nie zapomniałam o nich, o Gizie, wielkim Sfinksie. Tam, gdzie kończy się miasto, a zaczyna pustynia Sahara od wieków czekają majestatyczne, tajemnicze Cheopsa, Chefrena (z lwem o głowie człowieka owiniętej w nemes) i najmniejsza Mykerinosa. Wypad do Gizy napełnia zdumieniem wobec tajemnic ludzkości i kosmosu. Powala potęga najstarszej na świecie cywilizacji. Turystów raczej niewiele, ale duża komercja w ciągu dnia - rydwany, wielbłądy, jeepy, pamiątki. No i  wieczór w hotelu Kleopatra tuż pod piramidami, z widokiem na spektakl świateł. Tam wtedy, w samotności, na balkonie vis a vis połyskującego Sfinksa i największych na świecie ostrosłupów prawidłowych czworokątnych, chwytam się złotej nici, a ona pociąga za serce. I lecę. W dziecięce marzenia, fantazję, radość, odwagę, tam gdzie świetliste, niewyobrażalne. I znowu złapana chwila,  uchylone wrota, wylewna miłość, skrawki tajemnicy wieczności i tego, co ważne…

heureka-egipt-5
heureka-egipt-3
heureka-egipt-4
heureka-egipt-11
heureka-egipt-12
heureka-egipt-8
heureka-egipt-2
heureka-egipt-10
heureka-egipt-9
heureka-egipt-1
heureka-egipt-6
heureka-egipt-7